fjfjf.png
  • paulasthetic

Dziś robię 8 na 10 | Today I’m doing 8 out of 10

Zaczynamy dziś prawem naczyń połączonych. A’propos ustalania standardów – nie zdążyłam z wczorajszym postem. No dobra. Echo perfekcjonizmu odbija się w mojej głowie. Irytujące – uświadomienie sobie, że jest się człowiekiem. Ludzie mają tendencję do niedoceniania starań.

Weganizm: Twoje „bezmięsne poniedziałki” to banał. Przerzuć się od razu na sałatę i zapomnij o jajkach. Jedzenie substytutów mięsa mija się z celem. Jako weganin nie masz prawa nawet wspominać smaku mięsa. Less waste (wink – wink): Marnujesz obierki ziemniaka? A głód na świecie? Minimalizm: Nieważne, jak wielu zbędnych rzeczy pozbędziesz się ze swojej szafy – podziurawionych (niecelowo) ubrań, zbyt małych butów, powyciąganych koszulek. Dopóki nie będziesz spał na podłodze w pustym mieszkaniu, chodził w jednym zestawie ubrań i jadł wprost z garnka – to nic nie znaczy.

Tak, to sarkazm. Sama jem zgodnie z zasadami diety wegańskiej, staram się ograniczać zużycie plastiku, nie marnować jedzenia i nie kupować zbędnych bibelotów. Ale wiesz, o co mi chodzi. Niektórym to, że próbujesz nie wystarcza.

Oczywiście darujmy sobie skrajności. Nie odnosi się to sytuacji, kiedy po prostu łapiesz lenia i wszystko, prócz tego jednego zadania wydaje się 100x lepsze (nawet polerowanie deski klozetowej).

Ale kiedy Twoja dzienna lista zadań dobija do dziesięciu pozycji, a każde z nich zajmuje więcej, niż godzinę, a w międzyczasie jeszcze rzeczywistość zmusza Cię do wypełnienia rytuałów organizmu i zasypiasz na stojąco przy stercie garów, niebezpiecznie chybocząc się nad mydlinami – wiedz, miły czytelniku, że przeginasz.

Szanujmy się trochę.

Pozwólmy sobie na błędy.

Uznajmy, że w skali od 1 do 10 – 10 nie istnieje.

Idąc znanym banałem – zmiany potrzebują czasu. Dziś robię 8 na 10.


***


Today we will start with the system of interconnected vessels. Still in the subject of finishing our tasks - I didn't get to write yesterday’s post. The echo of perfectionism is bouncing in my head. How annoying – The realization that you're just a human.

People have a tendency to underestimate the effort.

Veganism: Your "Meatless Mondays" are cliché. Just switch to lettuce and forget the eggs. Eating meat substitutes seems like a hypocrisy. As a vegan, you have no right to even mention the taste of meat. Less waste (wink – wink): Are you wasting potato peelings? What about the hunger in the world? Minimalism: It doesn't matter how many unnecessary things you got rid of – your torn (not intentionally) clothes, shoes that were too small, your pulled out t-shirts. Until you sleep on the floor in an empty apartment wearing one set of clothes and eating right out of the pot - it doesn't mean anything.

Yeah, it was supposed to be sarcastic. I am trying to follow the rules of vegan diet, to limit the plastic consumption and stop wasting the food while not thinking about buying unnecessary bibelots. But you know what I mean. For some people “trying” isn't enough.

Of course, this whole rant does not apply to the situation when you’re just being lazy and doing everything besides this one task you should have done years ago. Even polishing toilet seat sounds better than that one annoying thing, I know. But that’s not the point.

When your daily list of tasks has more than 10 positions, each one of them takes more than an hour to complete and in the meantime reality forces you to fulfill the rituals of your body and in the end of the day you’re trying to not to fall asleep standing over a pile of pots – be aware, my kind reader, that you're pushing your limits.

Respect yourself. Allow to make mistakes.

The 10 on the scale from 1 to 10 doesn’t exist. Changes take time. Today I'm doing 8 out of 10.

6 wyświetleń