fjfjf.png
  • paulasthetic

Daj sobie czas | Take your time

Zaktualizowano: 7 sty 2021

Osobista Środa – dzisiaj o tym, jak robić sobie pod górkę i przeżyć:

Klasyka gatunku – co sobie zaplanowałam, to nie wypaliło. Obwiniam za to swój zapał. Chcesz wiedzieć, dlaczego? A więc pozwól, że opowiem Ci historię o tym, jak wyglądał mój dzisiejszy poranek.

Wstałam o 5.30 – czyli jak zawsze, więc bez falstartu. Pozachwycałam się widokiem z okna, bo mieszkamy od wschodu, toteż dzień zaczyna się feerią barw rozsmarowaną po niebie. Zmieliłam kawę w zmęczonym już życiem młynku, nastawiłam czajnik, zasiadłam do duolingo i… Tutaj zaczyna się część właściwa mojej frustracji.

W aplikacji każdy błąd to -1 punkt „zdrowia”. Z 5 punktów zostało mi 0. Częściowo przez moje pomyłki, a częściowo przez niespójne tłumaczenie (rozumiesz: raz „pranzo” oznaczało „have lunch”, a raz „eat lunch” – ale ani razu nie udało mi się ustalić poprawnego schematu odpowiedzi, przez co szybko zredukowałam swoje szanse do minimum). Po 3 próbach uzupełnienia „zdrowia”, ogłosiłam swoją sromotną klęskę i postanowiłam spróbować sił w tworzeniu presetów (czyli wstępnych ustawień) do programu obróbki zdjęć. Każde zdjęcie wyglądało kiczowato albo sztucznie. Sprawdziłam godzinę – zamiast pisać urlopowy Subiektywnik, i coś się we mnie gotuje. Uświadomiłam sobie, że dziś nie zdążę. I rozciągnęłam się na dywanie z bezradności.

Tak naprawdę to wszystko są drobiazgi. Ale kiedy uderzają w Twoje poczucie kompetencji i w dodatku się spotęgują, potrafią skutecznie uprzykrzyć resztę dnia. Zwłaszcza, gdy zmarnowało się na nie dobrych kilka godzin.

Co więc mam zrobić z tą frustracją, którą zafundowałam sobie zamiast śniadania?

Mogłabym rzucić laptopem o ścianę. Mogłabym zacząć wrzeszczeć z racji swej nieudolności. Mogłabym przywdziać czerń i wstąpić do zakonu.

Zamiast tego decyduję się po prostu przeczekać. Wypić kawę. Poćwiczyć. Zrobić rzeczy, wobec których mam pewność, że po prostu mi się udadzą. A kiedy ochłonę, znowu spróbować. Za którymś razem w końcu wyjdzie.

Prawda?


***


Personal Wednesday – today we’ll talk about how to make things difficult on yourself and survive: The classic of the genre - what I’ve planned, didn’t work out. I blame it on my zeal. Do you want to know why? So let me tell you a story about this morning. I got up at 5.30 (it’s my usual routine, so without a false start), admiring the view from the window, because our flat is located on the east, so the day begins with a cornucopia of colors spread across the sky. I grinded the coffee in the grinder which is already tired of lie, set the kettle, sat down to duolingo and ... Now begins the right part of my frustration.

In this application, every error is counted as a -1 point of "health". At the beggining you have 5 points. I finished with 0. Partially because of my mistakes and partially because of the inconsistent translation (once "pranzo" meant "have lunch" and once "eat lunch" - but I wasn’t able to establish the correct answer scheme, and with that being said - I quickly reduced my chances to a minimum). After the third attempt of refilling the "health", I announced my devastating failure and decided to take my chance with creating presets for the photo editing software. Every picture seemed kitschy or fake. I looked at the time - instead of writing my Subjectour, something was building up inside me. I’ve realized that I won’t make it today. And I stretched out on the carpet with helplessness.

All of these things are just a trifles. But when they hit your sense of competence and intensify with time, they can effectively make the rest of your day miserable. Especially when you’ve already wasted a few hours on them.

So what should I do with this frustration I’ve treated myself instead of breakfast? I could throw my laptop against the wall. I could start screaming because of my inability. I could take the black and join a convent.

Instead, I’ve decided to wait. Drink coffee. Exercise. Do the things that will work out. And then try again. Because learning takes time and at some point I’ll succeed.

Right?

2 wyświetlenia