fjfjf.png
  • paulasthetic

A co, jeśli to nie Ty decydujesz o swoim życiu? | What if it isn’t you who decide about your life?

Zaktualizowano: 7 sty 2021

W Faktyczny Poniedziałek podejmujemy temat...


Decyzji. To istotna część naszego życia. Decydujesz się wstać, umyć zęby, wypić kawę / zjeść śniadanie, a może nawet poćwiczyć (!). Potem - pójść do pracy lub na uczelnię. A czasem decydujesz się rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady. Ale czy te decyzje wychodzą całkowicie z twojej inicjatywy? Oczywiście nie możemy całkowicie zniwelować wpływu kontekstu, ale… no właśnie.

Może jest tak, że go nie doceniamy?


Zainspirowana wystąpieniem na TedEx Jet Sanders, zajmującą się behawioralnymi aspektami ludzkiego funkcjonowania, postanowiłam zrobić mały research. Oto do czego się dogrzebałam:


1. Istnieją badania wskazujące na związek jakości podejmowanych decyzji z porą dnia: według nich największą trafnością charakteryzują się te dokonywane rano - jednak potrzeba na nie więcej czasu niż na te, podejmowane wieczorem (mniej trafne, podejmowane bardziej chaotycznie). Czyżby powiedzenie "nowy dzień - nowy ja" miało głębszy sens?


2. Inne źródła kierują się klasyfikacją chronotypową, wedle której ludzi można podzielić na "sowy" oraz "skowronki". Nie będę się jednak zagłębiać w ten temat, ponieważ łatwo w nim o przekroczenie cienkiej granicy między nauką a podejściem zdroworozsądkowym, jednak warto mieć na uwadze różnice indywidualne dotyczące preferowanego sposobu podejmowania aktywności. Co prawda podejście jednostkowe nie pozwoli ustalić schematów funkcjonowania całej populacji, ale może pomóc zrozumieć wstających o 5.00 rano działaczy, którzy ogarniają dzień jeszcze przed pierwszym pianiem koguta, gdy nikt nie zagląda im przez ramię (tak, zgadza się, jestem jedną z tych osób).


3. Wyżej wspomniana Jet Sanders przeprowadziła badania, wedle których wynika, że decyzyjność startuje z najwyższego poziomu w poniedziałek, spada konsekwentnie do czwartku, zaś w piątek wybija znów do góry. Wyjaśnienie tego fenomenu upatruje w afekcie; zakłada, że w poniedziałek ludzie z reguły są w lepszym ogólnym nastroju, któremu towarzyszy mniejsza tolerancja na ryzyko - (prawdopodobnie nikt nie chce psuć sobie humoru konsekwencjami pochopnych decyzji).

Im dalej w tydzień, tym więcej zmęczeń, stąd poszukiwanie zmiany i wzrost tendencji do ryzykowania. Wyniki są jednak o tyle ciekawe, że w piątek, gdy nastrój zgodnie z przewidywaniami powinien sukcesywnie spadać - wzrasta; najmniejszą tolerancją na ryzyko charakteryzujemy się nie w piątek, a … w czwartek.

Badaczka tłumaczy to w ten sposób: "When gain is expected, change is resisted (risk aversion). When loss is expected, change is welcomed (risk tolerance)."


No dobrze, ale co z tych badań i rozpraw możemy wnieść do naszego codziennego życia? Wnioski są proste: po pierwsze - świadomość wpływu często ignorowanych czynników, a co za tym idzie - uwzględnienie możliwości zmian. Zmian ukierunkowanych na bardziej efektywne podejmowanie decyzji oraz zarządzanie własnymi zasobami na tyle, by jednocześnie całkowicie się z nich nie "wypruć" i osiągnąć własne cele.

Osobiście traktuję te artykuły jako ciekawostki - przydałby się oczywiście szersze badania w tym temacie, bo nauka jest wiecznie nienasyconym stworem - ale moim zdaniem dociekanie i wieczna niepewność jest w niej najbardziej ekscytująca.

A Ty jak sądzisz, drogi czytelniku? Co uważasz o tych podejściach? Czy któreś z nich wyjątkowo przypadło ci do gustu? A może masz w zanadrzu odmienną teorię? Czekam na Twój głos.


***


On Factual Monday we tackle the topic of...


Decisions. An important part of our lives. You decide to get up, brush your teeth, drink coffee / eat breakfast, and maybe even work out (!). Then - go to work or school. And sometimes you decide to drop everything and hide in the forest, away from everything. But are these decisions entirely coming from you? Of course, we can't completely eliminate the impact of the context, but ...

Maybe we underestimate it?

Inspired by Jet Sanders, a behavioral scientist, I’ve decided to do a little research. Here's what I've found:


1. There are studies indicating the relationship between the quality of decisions taken on the specific time of day: according to them, the most accurate are those made in the morning - but they usually take more time than those taken in the evening (which are less accurate, more chaotic). Does the saying "new day - new me" may have a deeper meaning?


2. Other sources follow the chronotype classification, which postulates that people can be divided into "owls" and "larks". However, I will not delve further into this topic, because it is really easy to cross the thin line between the scientific approach and regular common sense - but it is worth bearing in mind the individual differences regarding the preferred way of activity. Although an individual approach will not allow to establish the pattern of functioning for the entire population, but it can help to understand people who are getting up at 5.00 in the morning and embracing the day before the first cockcrow, when nobody looks over their shoulder (yes, yes, I am one of that kind) .


3. The aforementioned Jet Sanders conducted a study, according to which decision-making process starts at its highest point on Monday, falls steadily to Thursday and increases on Friday. She sees the explanation of this phenomenon in affect – assuming that on Monday people are generally in a better mood, accompanied by less risk tolerance (probably no one wants to spoil their mood with the consequences of hasty decisions).


The further away in a week, the more fatigue - the need for change and the tendency to risk increases. The results, however, have shown an interesting pattern - on Friday, when the mood should decrease (as expected, according to the downward trend) – increases and Sanders concludes, that we have the smallest risk tolerance not on Friday but ... on Thursday.


The researcher explains it this way: "When gain is expected, change is resisted (risk aversion). When loss is expected, change is welcomed (risk tolerance)."


Okay, but what can we bring to our everyday life from these studies and dissertations? The conclusions are simple: first of all – the awareness of the impact of often ignored factors and the possibility of change, which in result can lead to more efficient process of decision making and management of resources.


Personally, I treat these articles as curiosities - of course, we could use more extensive research on this topic, because science is a bottomless creature - but the whole process of investigation and eternal uncertainty is the most exciting for me.


And what do you think about these approaches, my dear reader? Did any of them particularly appeal to you? Or maybe you have a different theory up your sleeve?

I am waiting for your opinion.


https://youtu.be/RazYS7wlwFQ https://www.psychologicalscience.org/…/is-there-an-ideal-ti… https://knowledge.wharton.upenn.edu/…/time-of-day-consumer…/ https://journals.plos.org/plosone/article…

9 wyświetleń